Info

Więcej o mnie.

Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2014, Październik4 - 0
- 2014, Wrzesień8 - 1
- 2014, Sierpień13 - 0
- 2014, Lipiec9 - 0
- 2014, Czerwiec12 - 2
- 2014, Maj13 - 1
- 2014, Kwiecień15 - 1
- 2014, Marzec9 - 0
- 2014, Luty3 - 0
- 2013, Sierpień4 - 0
- 2013, Lipiec8 - 2
- 2013, Czerwiec15 - 2
- 2013, Maj17 - 5
- 2013, Kwiecień6 - 0
- 2012, Październik2 - 2
- 2012, Wrzesień16 - 8
- 2012, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec4 - 6
- 2011, Czerwiec7 - 12
- 2011, Maj6 - 3
- 2011, Kwiecień12 - 10
- 2011, Marzec2 - 5
- 2010, Sierpień10 - 7
- 2010, Lipiec14 - 12
- 2010, Czerwiec17 - 14
- 2010, Maj8 - 22
- 2010, Kwiecień11 - 24
- 2010, Marzec2 - 8
- 2010, Luty1 - 3
- 2009, Listopad12 - 34
- 2009, Październik11 - 30
- 2009, Wrzesień16 - 23
- 2009, Sierpień16 - 17
- 2009, Lipiec3 - 0
- 2009, Czerwiec11 - 24
- 2009, Maj11 - 16
Dane wyjazdu:
31.00 km
16.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:54.00 km/h
Temperatura:
HR max:160 ( 80%)
HR avg:117 ( 58%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:emtebe
kolarstwo błotne
Piątek, 14 czerwca 2013 · dodano: 15.06.2013 | Komentarze 0
wieczorem delikatnie w celu ubłocenia się troszku.z braku chęci na dalsze eksploracyje wyjeżdżam szutrową drogą - 6km podjazdem- na 'siodełko'. stamtąd szlakiem tysiąca ambon w kierunku banicy. na tym szlaku błota straszne, ale jakoś się przedzieram. na skrzyżowaniu badam zielony szlak narciarski, ale za mokro i zjeżdżam na niebieski i do banicy. zjazd powolny bo błotem pierze okrutnie. wypadam na łąki, tam trochę błota znika, ale na asfalcie i tak zbieram po okularach. dziś tatr nie widać, horyzont zachmurzony. kawałek asfaltem i odbijam na niemiecką drogę w kierunku bartnego. jadę spokojnie, ale na szutrowej przytyrpanej drodze rozpędzam się więcej niż na asfalcie. no nie jest ten rower stworzony do asfaltu ;)
w bartnem jeszcze pod bacówkę i dalej już zjazd do dragaszowa. oczywiście pora, gdy to kowboje spędzają krowy z pastwisk i muszę uważać na zaminowany asfalt. odbijam jeszcze na pstrążne, fascynuje mnie ta mini-wioska. na zjeździe o mało nie wpadam w małe stadko krów, tym razem dowodziła nimi 'kowbojka' w ręku z zielonym badylkiem. motylka i baranka nie było. dobrze że nie zdążyły wyjść na ulice bo w życiu bym nie wyhamował.