Info

Więcej o mnie.

Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2014, Październik4 - 0
- 2014, Wrzesień8 - 1
- 2014, Sierpień13 - 0
- 2014, Lipiec9 - 0
- 2014, Czerwiec12 - 2
- 2014, Maj13 - 1
- 2014, Kwiecień15 - 1
- 2014, Marzec9 - 0
- 2014, Luty3 - 0
- 2013, Sierpień4 - 0
- 2013, Lipiec8 - 2
- 2013, Czerwiec15 - 2
- 2013, Maj17 - 5
- 2013, Kwiecień6 - 0
- 2012, Październik2 - 2
- 2012, Wrzesień16 - 8
- 2012, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec4 - 6
- 2011, Czerwiec7 - 12
- 2011, Maj6 - 3
- 2011, Kwiecień12 - 10
- 2011, Marzec2 - 5
- 2010, Sierpień10 - 7
- 2010, Lipiec14 - 12
- 2010, Czerwiec17 - 14
- 2010, Maj8 - 22
- 2010, Kwiecień11 - 24
- 2010, Marzec2 - 8
- 2010, Luty1 - 3
- 2009, Listopad12 - 34
- 2009, Październik11 - 30
- 2009, Wrzesień16 - 23
- 2009, Sierpień16 - 17
- 2009, Lipiec3 - 0
- 2009, Czerwiec11 - 24
- 2009, Maj11 - 16
Dane wyjazdu:
59.03 km
0.00 km teren
02:02 h
29.03 km/h:
Maks. pr.:64.00 km/h
Temperatura:
HR max:183 ( 91%)
HR avg:144 ( 72%)
Podjazdy:400 m
Kalorie: kcal
Rower:szosowy składak
portugalski blues
Wtorek, 20 kwietnia 2010 · dodano: 20.04.2010 | Komentarze 5
na początku po płaskim, potem na magurę.nawet aparat wziąłem, ale jak były ładne kolory to się z wiatrem jechało. podobnie jako i gdy żabant po polach chodził nie chciało mi się zatrzymywać. a potem się przychmurzyło :/ wziąłem bo chciałem trochę kwiatków wyfocić - brakuje mi zdjęć sztandarowych gatunków - ale się okazało że na magurze jeszcze bidna ta wiosna.
jest w tej magurze coś mistycznego, sam nie wiem co. serpentyny czy jak? ani najstromsza, ani najdłuższa, ani najładniejsza, ale w okolicy nigdzie nie spotka się więcej kolarzy jak na trasie na magurę. jakaś mekka, ale coraz gorszy asfalt na samej magurze może to kiedyś zmieni.
podjazd spokojnie - chciałem jadąc lekko zejść poniżej 13min. na ostatnich zakrętach chwilowo popuściłem sercu wodze, stąd max hr. czas 11:30, co jak na spokojną jazdę nie jest źle.
z powrotem na zjeździe zmarzłem okrutnie i o mało nie przejechałem pliszki siwej - jakaś przywieszona była. reszta w dół w miarę spokojnie z chwilowymi mocniejszymi depnięciami.
tak się dodaje relację ;)
a że nie udało mi się sfotografować żywca gruczołowatego to pozostaje inny gatunek:

jednym słowem...© mateo
a dziś również wielkie czerwone słońce. zachód za maślaną górę:

czerwone słońce© mateo
no i tytułowe fado - bo mi siostra polała jeszcze jakieś niby wino fado:
Komentarze
siwiutki | 08:51 środa, 21 kwietnia 2010 | linkuj
O, widzę, że nie tylko ja Marizy słucham.
Zapraszam w czerwcu do Szczecina na koncert. Ja już bileciki kupiłem :) A i nie powiem, ale mam w planach wakacje a'la fado.
Zapraszam w czerwcu do Szczecina na koncert. Ja już bileciki kupiłem :) A i nie powiem, ale mam w planach wakacje a'la fado.
bartek9007 | 21:15 wtorek, 20 kwietnia 2010 | linkuj
Coś jest w tej Magurze :) W tym roku większość moich tras przebiega tamtędy :)
Wspomnienia? Jedne z pierwszych wycieczki właśnie tam... No i jak wracam z cięższych niewątpliwie okolic wokół Uścia wybieram tą opcję - łatwy podjazd, a potem 16 km mniej lub bardziej w dół :)
Komputer postawiony, relacja z niedzieli kompletna, zapraszam :P
Wspomnienia? Jedne z pierwszych wycieczki właśnie tam... No i jak wracam z cięższych niewątpliwie okolic wokół Uścia wybieram tą opcję - łatwy podjazd, a potem 16 km mniej lub bardziej w dół :)
Komputer postawiony, relacja z niedzieli kompletna, zapraszam :P
vanhelsing | 20:30 wtorek, 20 kwietnia 2010 | linkuj
Myślałem przez chwilę, że gdzieś EB dorwałeś : O
Komentuj