Info

Więcej o mnie.

Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2014, Październik4 - 0
- 2014, Wrzesień8 - 1
- 2014, Sierpień13 - 0
- 2014, Lipiec9 - 0
- 2014, Czerwiec12 - 2
- 2014, Maj13 - 1
- 2014, Kwiecień15 - 1
- 2014, Marzec9 - 0
- 2014, Luty3 - 0
- 2013, Sierpień4 - 0
- 2013, Lipiec8 - 2
- 2013, Czerwiec15 - 2
- 2013, Maj17 - 5
- 2013, Kwiecień6 - 0
- 2012, Październik2 - 2
- 2012, Wrzesień16 - 8
- 2012, Sierpień5 - 4
- 2011, Lipiec4 - 6
- 2011, Czerwiec7 - 12
- 2011, Maj6 - 3
- 2011, Kwiecień12 - 10
- 2011, Marzec2 - 5
- 2010, Sierpień10 - 7
- 2010, Lipiec14 - 12
- 2010, Czerwiec17 - 14
- 2010, Maj8 - 22
- 2010, Kwiecień11 - 24
- 2010, Marzec2 - 8
- 2010, Luty1 - 3
- 2009, Listopad12 - 34
- 2009, Październik11 - 30
- 2009, Wrzesień16 - 23
- 2009, Sierpień16 - 17
- 2009, Lipiec3 - 0
- 2009, Czerwiec11 - 24
- 2009, Maj11 - 16
Dane wyjazdu:
87.91 km
0.00 km teren
02:59 h
29.47 km/h:
Maks. pr.:81.56 km/h
Temperatura:
HR max:188 ( 94%)
HR avg:152 ( 76%)
Podjazdy:470 m
Kalorie: kcal
Rower:szosowy składak
szybko, a jednak powoli
Poniedziałek, 31 sierpnia 2009 · dodano: 31.08.2009 | Komentarze 0
założenia były dwa: zejść poniżej 3h i na zjeździe do Strzyżowa przekroczyć w końcu 80kmph. trasa jak w ostatnim wpisie - tylko w drugim kierunku, również z modyfikacją podjazdu (czyli bezpośrednio z Niebylca a nie przez Gwoździankę).zaczęło się tragicznie - na wschodzie powietrze jakoś mi nie odpowiada i w gg często łapią mnie jakieś astmatyczne duszności. zaczęło się wczoraj wieczorem i nie puściło jeszcze. myślałem że jak tylko wyjadę to jakoś minie ale niestety tak się nie stało. cóż, będę miał usprawiedliwienie na koksy ;)
początek bardzo spokojnie, z Niebylca zaś rozdziewiczanie podjazdu. okazał się bardzo przyjemny, nie za sztywny, nie ma porównania z wariantem przez Gwoździankę, więc poszedłem mocno. jednak gdy tylko tętno skoczyło powyżej 180, nie miałem jak oddychać. musiałem więc podjechać bardzo spokojnie. na szczycie nawet się zatrzymałem z nadzieją na powrót normalnego oddechu oraz coby dokładnie rozejrzeć się w położeniu (widać stamtąd Rzeszów - ok. 30-40km w linii prostej - niestety znów bez aparatu). na zjeździe popuściłem wodze fantazji i w końcu po raz pierwszy w tym sezonie przekroczyłem 80tke.
na wyjeździe ze Strzyżowa były jakieś roboty i zasyfiony kamyczkami asfalt. chcąc ominąć korek przejechałem przez kamyczki i stało się. jako że zapas też dziurawy wziąłem się za klejenie. niestety łatki okazały się być w fatalnym stanie. z pierwszą dętką nie dałem rady, choć walka trwała bardzo długo. na szczęście zapas okazał się trochę szerszy i jakoś udało się go posklejać. nie miałem wielkiego zaufania do tej wulkanizacji więc zuruck fahren do centrum Strzyżowa zlokalizować sklep rowerowy i uzupełnić zaopatrzenie. Starsza pani w sklepie rowerowym /:)/ na początku zawiodła me nadzieje, jednak po chwili wspólnych wysiłków udało się z pudła wygrzebać dętkę do szosy. zafundowałem też sobie łatki, bo stare nie nadają się do niczego. uspokojony pojechałem dalej. po drodze zatrzymałem się oglądnąć vitarkę na sprzedaż, też mi z tym zeszło. kolejny, ponownie przymusowy postój na podjeździe pod warzyce. klejenie nie wytrzymało trudów podjazdu i musiałem wymienić tubę. do jasła wiatr nie przeszkadzał, ale od zmiany kierunku jazdy na zachodni zaczął nawet pomagać. stąd po początkowym słabym podjeździe i odpuszczeniu planów na zejście poniżej 3h pojawiła się szansa na zrealizowanie i tego zamiaru. przez jasło jak zwykle ostatnio za ciężarowym peletonem, więc bardzo sprawnie. wiatr tylko zamieszał jak zwykle na obwodnicy bieckiej - znów pojawiły się anomalie :) tam już byłem mocno głodny, bo wyjechałem przed obiadem, a i bidony świeciły rezerwą. z rozpędu już się nie zatrzymywałem po uzupełnienie - jak widać zapasy ładowane we mnie przez "teściową" w ciągu 3 dni wystarczyły spokojnie i pozwoliły na zejście poniżej 3h, choć pewnie główna w tym zasługa mniej sztywnej wersji podjazdu :)
mimo że rekord trasy jak dotąd, to czasowo długo zeszło - walka z dętkami, oglądanie auta, i zamiast być przed 17ta byłem po 19ej :/
ps. jak małopolska i podkarpacie długie i szerokie wykopki w pełni :)